Na jednej z moich ostatnich wypraw nad rzekę w końcu przełamałem lody i udało mi się złapać wymiarowego szczupaka na spinning.
Na jednej z moich ostatnich wypraw nad rzekę w końcu przełamałem lody i udało mi się złapać wymiarowego szczupaka na spinning.
Było to 13 października nad jednym z dorzeczy Nysy. Wraz z moim przyjacielem, pojechaliśmy na naszą starą miejscówkę. Jest to miejsce gdzie razem złapaliśmy naszą pierwszą rybę na spinning, od tego właśnie zaczęła się nasza przygoda ze spinningiem.
Miejscówka. Jest to rzeczka o dość silnym nurcie. Ten docinek należy do rzek górskich. Mimo iż nikt tam nie łowi, my zawsze tam z miłą chęcią wracamy, ponieważ właśnie tam złapaliśmy pierwszego szczupaka na spinning. Niestety, mimo iż lubimy tą miejscówke nie łowimy tam praktycznie nic. Znamy jednak bardzo fajne miejscówki gdzie owa rzeka fajnie zwalnia i robi się cicha i dość głęboka zatoczka, gdzie uwielbiamy łowić.
I tym razem tam się wybraliśmy. Po godzinie rzucania na różne gumy, zmieniłem przynętę na obrotówkę nr 2. Po kilku nieudanych próbach, zarzuciłem moją przynętę praktycznie równolegle do brzegu. Srebrną obrotówkę prowadziłem bardzo blisko brzegu. Nagle poczułem duży opór, pomyślałem, że to zaczep. Ale jednak nie po chwili okazało się ze to szczupaczek dość fajnych rozmiarów. Po krótkim holu wyciągnąłem na brzeg mojego drugiego szczupaczka złowionego w Polsce.
Bardzo się cieszyłem z tego powodu. Niestety mój przyjaciel trochę mniej ponieważ owa obrotówka była pożyczona od niego, a on do tej pory szuka swojej pierwszej sztuki na spinning. Życzę mu dużo powodzenia i cierpliwości.