
Chciałbym Wam opisać co przytrafilo mi się dnia 05.12.09 r. Wstawając rano w celu zrobienia sobie porannnej kawy, spojrzałem na mój stojak z wędziskami i pomyślałem - ciekawe co tam na moim ulubionym dzikim łowisku? Coś jeszcze żeruje? Jest to łowisko linowo-szczupakowe, dużo karasia, pięknej, wielkiej wzdręgi, leszcza i szczupaka. Od czasu do czasu trafi się też piękny okoń, choć jest go tam mało. Po niedługim zastanowieniu wziąłem w moją dłoń ulubioną odległościówkę...
Jest to BROWNING AMBITION 4,20M, o ciężarze wyrzutowym 5-20G, kołowrotkiem, którego używam jest SHIMANO EXAGE 2500.
RB z nawiniętą na szpuli 300m żyłką 0,14, firmy DRAGON SUPER MIMICRAY MATCH. Polecam koledzy tą żyłkę, jak na swe małe średnice jest bardzo wytrzymała. Jako przyponówki użylem 0,12 firmy STROFT. Jest to idealna przyponówka, naturalnie się układająca w wodzie, oraz co najważniejsze, jest miękka - co w metodzie odległościowej jest bardzo ważne. Jako spławika użylem mojego wagllera 25cm o gramaturze 1,30g. Haczyk 12 firmy OVNER, jako przynęty użylem pinki i dżdżownic, a zanętę zrobiłem bardzo prostą jak na tę porę roku -dobrze koledzy wiedzą, że czym zimniej tym ryba ma mniejszą przemianę materii, a co za tym idzie mniej nęcimy niż latem - za zanetę posłużyły mi same płatki owsiane. Najlepsze sa GÓRSKIE. Dlaczego ktoś zapyta? Ponieważ są tam duże płatki. Nie ma miału i niepotrzebnych drobinek.Nastepnie użyłem olejku waniliowego do ciast i zmieszałem to z odrobiną wody. Tak przygotowaną zanęta i zestawem pojechałem na moje ulubione lowisko.
Będąc tam o godzinie 8 obserwowalem wode z jakieś 10 min i postanowilem sobie przysiąść z pasmem trzcin. Tam gdzie wiosną i latem można liczyć na bardzo duże liny oraz karasie. Po wrzuceniu kilki kul z zanętą wziąłem się za rozkładanie sprzętu. Gruntować nie gruntowałem, ponieważ łowisko znam jak swą wąasną kieszeń i wiem gdzie jest jakaś górka, czy dołek. Ustawiając metrowy grunt na haczyk założyłem 1 czerwonego robaczka i rzuciłem we wcześniej zanęcone miejsce.
Po 30 min spławik wystawił się o jakieś 2 cm w górę. Lekki podjazd, zacięcie i siedzi!!!! Ale patrzę, odległościówka pięknie się wygina, więc myślę: nie mam do czynienia z drobnicą, co to może być? w grudniu? może garbus? Po kilku odjazdach holuję rybę. Po spojrzeniu w podbierak okazało się, że udało mi się złapać karasia srebrzystego mierzącego 40cm! I tak do godz 12.15 złowiłem 3 sztuki: 40, 38, 39,5cm.
Naprawdę zdziwony byłem, że o tej porze roku karaś żerował. Po zrobiniu fotki karasie w bardzo dobrej kondycji wróciły do swego domku. Niech rosną i wydaja potomstwo. Wrócę żeby powalzyć z nimi na wiosnę.
Pozdrawiam!
match, 06-12-2009, odsłon: 2915
» Wróć do poprzedniej strony


